„Twój Vincent” – wrażenia

„Twój Vincent” – wrażenia

Przed obejrzeniem wiedziałem oczywiście o nowatorskiej metodzie stworzenia tego filmu. Jest mnóstwo innych powodów, dla których warto go poznać.

Na wszelki wypadek, jeśli nie słyszałeś – każda z 65 tysięcy klatek filmu została ręcznie namalowana przez któregoś ze 125 malarzy i jest „w klimacie” obrazów Van Gogha. Zresztą – 130 spośród jego własnych obrazów też stanowi ujęcia filmu.

Przy takiej formie i tylu latach pracy właściwie twórcy mogliby się polenić w pozostałych obszarach filmu – nie zrobili tego.

Prawdę mówiąc wrzucając bilet na Instagram nie wiedziałem, ile świetnych osób jest zaangażowanych w projekt – na przykład muzykę robił Clint Mansell (ten od znakomitego soundtracku do Requiem dla snu).

A głosy podkładali choćby obaj panowie Stuhr czy Robert Więckiewicz – a z kobiet Danuta Stenka i Olga Frycz. Nawet w epizodach są znane osoby, na przykład Jerzy Bończak. Tyle gwiazd, współpraca międzynarodowa – mam wrażenie, że przez sensacyjną formę gdzieś zaniknęła niesamowita treść.

I nie można pominąć jeszcze jednej rzeczy – historii. Uważam, że intryga jest świetna – a „antykryminał” z każdą chwilą oddala nas od rozwiązania zagadki. To byłby znakomity film także jako „zwykły” z aktorami – nieraz zapomina się dzięki wydarzeniom o tym, że ogląda się je jako obrazy.

Czyli – świetna muzyka (poniżej piosenka), forma sensacyjna i odkrywcza, a do tego wciągająca historia i świetni „aktorzy”. Polecam!

Z podobnych swoich tekstów polecam Ci wrażenia z czytania książki „Myślenie pytaniami” oraz podsumowanie uczestników wieeelu konferencji.

PS Po obejrzeniu pewnie będziesz wiedzieć, czemu akurat ten obraz Vincenta jest głównym obrazem tego wpisu 🙂

Komentarze

komentarzy