Niezły patent!

Niezły patent!

Słowo „patent” raczej nie jest nam obce. W pewien sposób instynktownie wiemy, czego plus minus dotyczy. No to trochę szczegółów, by błyszczeć na imprezach! 😉 

Dla porządku dodam tylko, że to wyłączne prawo udzielane na produkt lub proces stanowiący nowe rozwiązanie określonego problemu technicznego. Wspominałem już nim choćby przy wpisie o patentowaniu teleportacji. Zwykle jest to po prostu wynalazek i przy takim określeniu w tym tekście dla wygody pozostanę, ok? 

No to słuchaj. 

Patent chroni wynalazek zwykle przez 20 lat, choć oczywiście są możliwości przedłużenia tego okresu. Przykładowo można patentować w okresach pięcioletnich kolejne fragmenty większej całości czy prowadzić wojny patentowe, z których zapewne najczęściej słyszy się o tej pomiędzy Apple i Samsungiem.

Ten drugi zresztą w sprytny sposób wykorzystał jedną z przegranych tego typu batalii. Ponieważ Sąd jednoznacznie stwierdził, że produkt jest identyczny w zakresie rozwiązań i wyglądu… Samsung przytoczył na billboardach ten fragment wyroku z dopiskiem głoszącym, że nawet Sąd potwierdza, że telefon jest taki sam – a jednak tańszy!

Czy patenty stymulują wynalazców do pracy? Oczywiście. Prócz uzyskanego dzięki nim uznania i rozpoznawalności – jeśli wynalazek zostanie w jakiś sposób skomercjalizowany, twórca może się spodziewać wynagrodzenia. Jednocześnie patent daje mu pewność, że osoba podejmująca się zainwestowania w jego produkt nie ma możliwości oszukania wynalazcy.

Uzyskiwanie patentu stanowi pewnego rodzaju handel pomiędzy wynalazcą a resztą cywilizacji. W zamian za uzyskanie ochrony ten pierwszy zobowiązuje się do ujawnienia pozostałym istoty wynalazku. W ten sposób wzbogaca stan techniki całego świata nie tracąc jednocześnie możliwości czerpania własnych korzyści z wymyślenia produktu.

Na marginesie powiem Ci – zdarza się, że twórcy mimo wszystko preferują nie dzielenie się efektami swojej pracy z otoczeniem. Nie chcą podejmować ryzyka, że mimo przysługującej ochrony ktoś zdecyduje się ich pomysł skopiować wbrew ich woli. Najsłynniejszy przykład może tu stanowić receptura Coca-Coli, która od momentu jej powstania nadal nie została ujawniona i stanowi tajne know-how firmy. Swoją drogą nawet Pepsi nie skorzystało z oferty kupienia skradzionej receptury i doniosło o kradzieży. Etyka przede wszystkim 🙂

Jeśli chcesz więcej o patentach albo znakach, to wpadnij tutaj lub tu.

Komentarze

komentarzy