Dziś parę poleceń muzycznych na ten czas w roku. Jeszcze ciepło, ale jesień wisi w powietrzu. Zapraszam do wspomnień i sentymentów, do których dodam małą playlistę.
Tak, nie będzie o prawie. Nie zawsze trzeba – a można. Odpalajmy muzyczkę.
Najpierw moje nowe odkrycie i utwór, który zachęcił mnie do tego wpisu – Kamil Pivot. Ogólnie polecam całego wykonawcę, ale w tym roku raz w miesiącu wrzuca nowy utwór i składa to ciekawą serię. A sierpień? Sprzyja ostatnim razom. Posłuchaj.
Koniec lata to zawsze trochę sentymentalny przełom. Zamykamy lekkie rozleniwienie, pomału próbują nas wciągnąć szare obowiązki i bardziej szara pogoda. Taki też jest ten wpis, a właściwie playlista. Ja tu się wiele wtrącać nie będę. Już wracać czas – jak w klasyku.
Ta powyższa podróż na opuszczane nadmorskie domki wymagała wyobraźni, może nawet komuś w niej przeszkadzał koncertowy „teledysk”. Dobrze, to teraz nadal żegnamy się z ostatnimi dniami wakacji i nimi pachniemy, a co więcej – widzimy je na bardzo ciekawym klipie.
Nie tylko polska muzyka potrafi wspominać o tym czasie. A w tej piosence nie trzeba nic rozumieć, by domyślić się dokładnie tematyki przełomu lata z jesienią. Evergreen.
A tego utworu słucham zawsze! Obowiązkowo o tej porze. Jedna z moich prywatnie ulubionych pozycji w tym zestawieniu – zwłaszcza w połączeniu z tym teledyskiem. Mam ci tyle do powiedzenia…
I po garstce muzyki mniej znanej – chociaż to na dziś nie koniec! – wracamy do klasyki. Pokreślmy ósemki z mewami.
Mało polskiego morza? Świetnie się składa, ja do nas zawsze zapraszam – pod koniec sezonu też. I to nie sam – melodycznie pomoże mi Zalia. Fantastyczny, nastrojowy utwór. Nawet dobrze, że zestawiłem go z poprzednim.
Na koniec, jeśli ktoś rozpoznał i się nad tym zastanawiał… tak, tytuł wpisu to nie przypadek. I tak jest – polecam też zespół Muzyka Końca Lata, a w temacie pasującym do ich nazwy i tytułu wpisu – o wakacjach w mieście. Kto nie został niech żałuje!
Obraz tytułowy to „Zachód słońca” i jego autorem jest Felix Vallotton (którego zresztą poznałem dzięki Minervie). Pożegnajmy się innym jego obrazem o tym tytule – przecież noc nachodzi na nas coraz szybciej…
