Jeśli nie aplikacja, to co? – mówi Olga Golonka

Jeśli nie aplikacja, to co? – mówi Olga Golonka

Już rok minął od rozpoczęcia tej serii, a chętnych do dorzucenia paru słów od siebie nie brakuje. Tymczasem na rynek wkroczyli nowi studenci prawa i nowi absolwenci, którzy nie poszli lub nie dostali się na aplikację. Zapraszam do tego i poprzednich wpisów, może pomogą Wam znaleźć swoją drogę.

A teraz zapraszam na rozmowę z Olgą! 🙂 To ogarnięta babka, która tłumaczyła mi Twittera, gdy byłem piękny i młody. Teraz ona nadal jest piękna i młoda, a w dodatku zajmuje się ciekawymi rzeczami, zobacz.

Czy miałaś podczas studiów pomysł na to co będziesz robić po ich skończeniu? Jeśli tak to jaki i czy się zrealizował?

Szczerze mówiąc, przez całe studia odpychałam od siebie myśl o tym co będzie dalej. Koniecznośc podjęcia decyzji związanych z moim przyszłym życiem zawodowym niesamowicie mnie paraliżowała. Nie potrafiłam wyobrazić sobie siebie w żadnym z zawodów prawniczych. Z każdym kolejnym rokiem, byłam tym coraz bardziej przerażona (choć starałam się nie dać tego po sobie poznać). Nigdy nie ukrywałam, że czuję się na studiach prawniczych nieco nie na miejscu. Podczas gdy koleżanki i koledzy, z każdym kolejnym semestrem, coraz konkretniej mówili o swoich planach na przyszłość, ja nadal szukałam czegoś, co mnie zainteresuje, pochłonie. Prawo gospodarcze, handlowe, lotnicze, ochrony konsumentów czy własności intelektualnej. Choć dobrze sobie radziłam, to brakowało w tym iskry, która sprawia, że jesteś najlepszy w tym, czym się zajmujesz. Nie chciałam być dobra, ani tym bardziej średnia.

Podczas studiów byłam związana z Europejskim Stowarzyszeniem Studentów Prawa ELSA. Swoją przygodę ze stowarzyszeniem zaczynałam w marketingu, później, przez blisko dwa lata, pełniłam funkcję prezesa rzeszowskiej grupy lokalnej, aż zawędrowałam do władz krajowych, gdzie zajmowałam się PRem. Praca w ELSA wymaga nie tylko dużego zaangażowania, ale ciągłej, samodzielnej nauki. To była moja przestrzeń do rozwijania zainteresowań, związanych z komunikacją i zarządzaniem. Nigdy nie mówiłam głośno o tym, że myślę o zmianie branży. Bałam się, że główną przeszkodą będzie brak wiedzy teoretycznej i wykształcenia kierunkowego, choć przyznaję, że po cichu liczyłam, że będę mogła dalej rozwijać się w marketingu.

Dlaczego nie poszłaś na aplikację?

Na V roku studiów aplikowałam do pracy w wydawnictwie, które planowało uzupełnić swój portfel mediów o serwis internetowy. O ofercie dowiedziałam się od bliskiego przyjaciela, który był przekonany, że to praca stworzona dla mnie. Miał rację. Gdyby nie on i gdyby nie kredyt zaufania jakim obdarzyli mnie właściciele firmy, prawdopodobnie dzisiaj byłabym radcą prawnym. Podczas pracy uświadomiłam sobie, że choć mam luki w słownictwie branżowym, to jestem w stanie szybko je uzupełnić. To było doświadczenie, którego brakowało mi, żeby przyznać się przed samą sobą, że nie chcę robić aplikacji, chcę zajmować się marketingiem i będę w tym najlepsza:).

Jaka była reakcja Twojego otoczenia na tę decyzję?

Wiem, że zawiodłam moją mamę, która nie potrafiła zrozumieć mojej decyzji. Wiele czasu musiało upłynąć nim ją w pełni zaakceptowała, choć do tej pory się z nią nie zgadza:). Dla mnie najważniejsza jest świadomość, że zaakceptowała ją, bo zrozumiała, że jestem szczęśliwa i zawsze powtarza, że o niczym nie mówię z taką pasją, jak o mojej pracy. Dlaczego to dla mnie takie istotne? Bo moja mama dokładnie w taki sam sposób mówiła od zawsze o tym, czym sama się zajmuje.

Bardzo doceniam wsparcie na jakie mogłam liczyć ze strony moich przyjaciół. Mam wrażenie, że oni od początku wiedzieli, że tak to się musi skończyć, ale czekali cierpliwie aż sama to zauważę i podejmę jedyną słuszną decyzję. Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wszyscy, których miałam wokół, spodziewali się takiej decyzji i nikt nawet nie próbował mnie nigdy powstrzymać, wręcz przeciwnie – moja decyzja nie była dla większości osób, które dobrze mnie znały, jakimś wielkim zaskoczeniem. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podejmuję właściwą decyzję.

Czym zajmujesz się teraz?

Jestem Marketing Managerem w firmie projektowo-badawczej Mobee Dick oraz gościnnym wykładowcą Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Szkolę, doradzam, angażuję się w inicjatywny okołobranżowe. W codziennej pracy wykorzystuje mix doświadczeń zdobywanych podczas pracy in-house, po stronie agencji, aż do dev house’u. To one pomagają mi skutecznie nawigować pomiędzy potrzebami, wymaganiami i celami biznesowymi oraz ograniczeniami technologicznymi. Mocno wierzę, że skuteczna i efektywna komunikacja jest wynikiem pracy zespołowej, w którą angażowane są różne działy firmy. Uwielbiam wyzwania, kręci mnie ciągła nauka i dynamika, jaką gwarantuje praca, którą wykonuję. W Mobee Dicku pomagamy lepiej zrozumieć klientów i szybko adaptować działania biznesowe do ich potrzeb oraz problemów. Tworzymy użyteczne rozwiązania cyfrowe, które wspierają realizację mierzalnych celów biznesowych, a w procesie tworzenia produktu, skutecznie wykorzystujemy dane pochodzące z różnych źródeł. Mam unikatową możliwość uczestniczenia w zróżnicowanych projektach dla klientów z różnych branż. Obserwuję prace projektowe, dzięki czemu mogę projektować i realizować lepszą komunikację naszych usług. Codziennie uczę się czegoś nowego, a w nadchodzących miesiącach czekają mnie nowe, ekscytujące wyzwania zawodowe.