Jeśli nie aplikacja, to co? – mówi Michał Łachecki

Jeśli nie aplikacja, to co? – mówi Michał Łachecki

W kolejnej części Michał (na fotce ten w środku) opowie nie tylko o porodzie krążka sera, ale też dlaczego wybrał tak, a nie inaczej. A więc czemu – choć pracował w Facebooku czy Brand24 – teraz siedzi w serze 😉

Czy miałeś podczas studiów pomysł na to co będziesz robić po ich zakończeniu? Jeśli tak to jaki i czy się zrealizował?

Miałem mnóstwo pomysłów. Już podczas jednych z pierwszych zajęć z prawa cywilnego na podobnie zadane pytanie odpowiedziałem: “Mam na imię Michał i nie wiążę swojej przyszłości z prawem”. Pięć lat moich studiów było dla mnie dość burzliwym okresem. Ambitnie wybrałem polsko – niemieckie prawo prowadzone przez Europejski Uniwersytet Viadrina i Uniwersytet Adama Mickiewicza i był to w moim przypadku błąd. Jak osoba, która nie wiąże swojej przyszłości z prawem ma przez pięć lat zgłębiać zarówno prawo polskie, jak i niemieckie? To było niezłe COMBO! Wybrałem te studia, bo myślałem, że będę mógł się wszechstronnie rozwinąć.

Dość szybko zorientowałem się, że przez te pięć lat muszę wymyślić czym zajmę się po studiach, bo wiedziałem, że prawo to jednak nie moja bajka. Spytacie, “Czemu nie zrezygnowałeś?” Jedna kwestia to moja ambicja – jak coś zaczynam to muszę to skończyć a druga – to Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA Poland. Przystąpiłem do ELSA zaraz po otrzymaniu legitymacji studenckiej i pracowałem w tym
Stowarzyszeniu przez cały okres studiów, kończąc je zdalnie z Warszawy jako Prezes Zarządu Krajowego. ELSA dała mi wszystko, czego nie dawało mi studiowanie prawa – przestrzeń do wielopłaszczyznowego rozwijania siebie, możliwość współpracy ze wspaniałymi ludźmi, niezawodną sieć kontaktów oraz niezapomniane podróże. Skończyłem te studia tylko i wyłącznie dzięki kolejnym wyzwaniom, które czekały na mnie każdego dnia w tym Stowarzyszeniu.

Dlaczego nie poszedłeś na aplikację?

O tym, że na aplikację nie pójdę, zdecydowałem na tydzień przed egzaminem wstępnym. Można powiedzieć, że mi się to przyśniło. Od momentu złożenia papierów do ORA w Warszawie do finalnej decyzji utwierdziłem się w przekonaniu, że czas najwyższy wykorzystać swój potencjał i kreatywność w inny sposób. Studia prawnicze brutalnie mi uświadomiły, że nie jestem w stanie funkcjonować i rozwijać się w prawniczym środowisku, które nijak ma się do moich prywatnych wartości i przekonań. Nie chcę w tym miejscu opowiadać więcej, bo Palak zaraz usunie mnie ze znajomych za moją bezpośredniość.

Innych nie usunąłem… 😉 Jaka była reakcja Twojego otoczenia na tę decyzję?

Wszyscy odetchnęli z ulgą, bo przez pięć lat wiedzieli jaką walkę stoczyłem z samym sobą. Ja odetchnąłem razem z nimi, bo wiedziałem, że oszukiwanie się przez pięć lat jest lepsze niż przez osiem. Wszyscy twierdzili wtedy, że to bardzo odważny krok, ale z drugiej strony konieczny, aby ruszyć z miejsca i zacząć oddychać.

Czym zajmujesz się teraz?

Po skończonym prawie rozpocząłem studia z digital marketingu i podjąłem dwie prace, jedną dla Brand24 jako Marketing Specialist, drugą dla Facebooka jako Marketing Advertising Analyst. Marketingowy świat to moje środowisko naturalne, ale praca w sztywnych ramach pod czyjeś dyktando zdecydowanie nie. W Brand24 poznałem niesamowitych ludzi i bardzo rozwinąłem skrzydła, ale pewnego razu, “niezadowolenie” Sadka z mojego pomysłu na zrobienie jednorożca z ogórków konserwowych podczas Creative Friday pokazało mi, że nie mam wystarczającej przestrzeni na
uwolnienie swoich niekonwencjonalnych pokładów kreatywności :D. Następnie kontraktowa praca dla Facebooka i odblokowywanie ludziom adsów na czas, jeszcze bardziej umocniły mnie w przekonaniu,
że etat w korpo i przesłanie piosenki Patricka the Pan pt.:” Pon-pt, 10-18” to nie moje klimaty.

Wszystkie te doświadczenia dodały mi odwagi do podjęcia jakże ważnej decyzji, by w końcu przestać się bać i ruszyć na swoje! Skończyć z KAJPIAJAMI w kopalni fikcji i zacząć ROBIĆ RZECZY, takie co
to je naprawdę można zmierzyć, a nawet powąchać. To właśnie zrobiłem, “poczułem miłość do sera (jest co wąchać!) i makaronu”! Odłożyłem kasę, wróciłem z Dublina (niczym Janina Daily, tylko mniej spektakularnie), obroniłem magisterkę, której tematem był ”Branding w branży gastronomicznej na przykładzie kreacji marki Cheese is more”. Dzień później otworzyłem pierwszy w Polsce koncept skupiający się wyłącznie na jednej potrawie – mac’n’cheese – przygotowanej w taki sposób i z takich
składników, żeby ludzkie żołądki na długo zapamiętały ten ultra-serowy #comfortfood. Obecnie żyję według filozofii ”pray for CHEESUS” i jestem serowym baronem. Rano myję podłogę nucąc pod nosem:” Que sera sera…”, w ciągu dnia mieszam makaron z serem i beszamelem, a wieczorem
zamykając zmywak rozmawiam z dinozaurami (o tym, że w zwrocie work-life balance już dawno zapomniałem o członie balance).

I wiecie co? Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. To, gdzie jestem obecnie to składowa tych wszystkich działań, spotkań i magicznych chwil z ostatnich siedmiu lat. Dzisiaj prowadząc biznes gastronomiczny, realizuję się w 100%. Czasem latam na odrzutowym mango, innym razem odbieram poród krążka sera z Wańczykówki – takie mam teraz niecodzienne lifegoals. Oczywistym jest, że póki co spędzam w lokalu 13h/6 dni w tygodniu ale wiem, że to przejściowe. Wykorzystuję w 100% swój potencjał, talent, umiejętności zdobyte przez lata spędzone w ELSA i nie tylko. Cieszy mnie to, że mam realny wpływ na rozwój biznesu, tworzenie odjechanego marketingu i długofalowe planowanie. Mimo ogromnego stresu i ciągłej iepewności, za nic w świecie nie zamieniłbym tej krętej ścieżki, która przeszedłem od pierwszego dnia studiów aż po dziś dzień. Ci proaktywni ludzie, niezapomniane momenty, kosmiczne sploty wydarzeń dały mi siłę by się realizować i stąpać dzisiaj po ziemi z inną energią. Więc jeśli masz obecnie problem, bo nie wiesz czy zdasz warunek z prawa rzymskiego (zdałem za piątym razem) – uwierz mi, że za siedem lat pies z kulawą nogą nie będzie o tym pamiętał, a Ty czy w prawie czy “poza prawem” będziesz robił takie rzeczy, że sam Juliusz Cezar by tego lepiej nie wymyślił. Wystarczy tylko, że chcesz!


Michał Łachecki – Cheese Executive Officer aka Serowy Baron @CHEESEismore. Kochasz ser i makaron, wbijaj do CHEESE is more na prawdziwy foodporn!