Tocząca się sprawa o użycie zrobionego AI głosu znanego lektora w reklamie jest może pierwszą w Polsce – ale już zapowiada się kolejna. A ja chętnie omówię na czym można się w tym zakresie opierać i czy możliwa jest kradzież czyjegoś głosu. Zapraszam!
O co chodzi?
Pisałem już o tym, ale może Cię ominęło. Nawet jeśli nie znasz nazwiska – zaufaj mi, znasz głos Jarosława Łukomskiego. Sprawdź.
W reklamie produktów typu szamba i podobne pojawił się głos łudząco podobny do tego lektora – pewnie zrobiony z AI. Jego „właścicielowi” się to nie podoba.
Co o tym mówi Internet?
Parę cytatów:
– Przede wszystkim zaś ten głos nie został ukradziony, bo pan Łukomski, z tego co wiem, nadal potrafi mówić i swój głos ma.
- Pytanie jak można ukraść coś co nie jest chronione prawem? W polsce nie można zastrzec swojego głosu.
- prawnie jestesmy w dupie nie ma zadnego przepisu nawet ze ai ma prawa autorkie czy nie ma
- Gdzie jest napisane zabronione uzywanie czyjegos glosu?
- To nie jest kradzież intelektualna więc nie ma podstaw do rozpoczęcia śledztwa
Powiem tak: JEST CO ROZPLĄTYWAĆ. Więc możliwie najkrócej: nie musimy bawić się w definiowanie jako kradzieży czy powielenia. Nie trzeba mieć zastrzeżonego jako znak towarowy dźwięku (chociaż się da!) i w tym akurat kontekście fakt czy ten efekt miał czy nie miał prawa autorskie też nie jest kluczowy.
Kluczowe za to są: prawa autorskie wykorzystanych zapewne próbek głosu, wrzucenie ich jako danych osobowych chronionych RODO w różne nieznane lektorowi miejsca i przede wszystkim – dobra osobiste. Wizerunek, cześć – uprościłbym to do „marka osobista” – są chronione. I właśnie przede wszystkim z tej podstawy prawnej wychodzi pozew. Głos to dla lektora narzędzie pracy i najcenniejszy zasób – i naruszeniem jest branie go bez pytania, bez wynagrodzenia i z sugestią jego poparcia dla określonych produktów.
Lektor poszedł do sądu i domaga się 50 tys zł zadośćuczynienia i 102 tys zł z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia się przez pozwaną JFC Polska – a także zaprzestania naruszania dóbr osobistych i przeprosin.
Co o tym mówi prawo – zagranica
Na TEDx opowiadałem o ciekawym przykładzie Toma Waitsa, zajrzyj:
Teza, jaką tam stawiam jest taka: z punktu widzenia osoby, której „poparcie” dla produktu sugeruje użycie głosu identycznego z jej własnym – to bez różnicy czy technicznie rzecz biorąc osiągnięto to człowiekiem czy automatem. Tom Waits zresztą wygrał.
Podobnie w USA było też w sprawie Betty Midler v. Ford Motor Co. (1988). Dotyczyła wykorzystania „sobowtóra głosowego” w reklamie i licznych osób twierdzących, że „it sounded exactly like her record”. To ciekawe, bo współcześnie w sprawie Scarlet Johanson odnośnie używania jej głosu przez ChatGPT4.0 – SKY mamy podobne sformułowanie „so eerily similar to mine that my closest friends and new outlets could not tell the difference”. Tutaj chyba załatwiono to po cichu, ale jak sądzę nie bez $$$ dla aktorki.
A skoro o sprawach współczesnych w USA mowa – dzieje się jeszcze sprawa wytoczona przez aktorów głosowych przeciwko firmie Lovo, Inc. w związku z klonowaniem i sprzedażą ich głosów. W Niemczech z kolei mamy też ciekawie – sąd uznał głos za dobro osobiste podlegające ochronie przed imitacją stworzoną przez AI. Sprawa dotyczyła wykorzystania głosu aktora Manfreda Lehmanna w filmach na platformie YouTube i zasądzono 2 x 2000 euro plus koszty (Wyrok LG Berlin II z dnia 20 sierpnia 2025 r. 2 O 202/24).
Co o tym mówi prawo – Polska
Okej, typowo dotyczących głosu z AI wyroków nie mamy – w końcu faktycznie w tym kontekście Pan Łukomski przeciera szlaki. Ale parę pasujących się znajdzie.
Na przykład taki, gdzie ludzie domagali się ochrony czci, wizerunku i głosu po tym, jak ich wizerunki i głosy wykorzystano w programie o tzw. „przestępczej nomenklaturze”. A sąd uznał, że (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 21 czerwca 1991 r., sygn. akt I ACr 127/91):
„Ochroną z art. 23 k.c. objęty jest nie tylko przykładowo wymieniony w tym przepisie wizerunek człowieka ale także emitowany np. w telewizji jego głos”
Do tego fajnie pasuje Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 2007 r. (II CSK 207/07) i fragment:
„Prawo osobiste do ludzkiego głosu należy traktować jako dźwięczny wizerunek, jednak pod warunkiem, że jest rozpoznawalny dla osób trzecich. Oznacza to, że głos danej osoby musi być na tyle charakterystyczny i wyróżniający się, by można było wskazać konkretną osobę, od której pochodzi”.
I jeszcze jedno! Może nie wprost o AI, ale o deepfake! Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 marca 2023 r. (II CSKP 659/22):
„Głos, podobnie jak np. wizerunek, jest dobrem obejmującym określony element tożsamości fizycznej człowieka i jednocześnie zindywidualizowanym z uwagi na niemal niepowtarzalną barwę i skalę”
„Jako dobro osobiste głos podlega samodzielnej ochronie”,
a „Typowym przykładem ingerencji […] jest jego przekształcenie za pomocą narzędzi cyfrowych w taki sposób, iż barwa dźwięku pozwala odbiorcy na identyfikację głosu innej osoby, zaś z wykorzystaniem tak utrwalonego dźwięku dochodzi do fałszywego przypisania tej osobie wypowiadania przez nią określonych treści – zjawisko tzw. deep fake”.
Co dalej?
Na rozstrzygnięcie w sprawie Pana Łukomskiego poczekamy już niedługo. Nie ukrywam, że bliższe jest mi stanowisko chroniące jego głos niż dające firmie prawo do takiego użycia.
I żeby było jasne – robi się już kolejka. Muzycy zespołu Republika chcą ożywić głos Ciechowskiego – i opublikować niedokończone utwory sprzed lat, wbrew woli wdowy po Ciechowskim. Mówię o tym tutaj. A Mes twierdzi (i ja też to „słyszę”), że głos i styl rapowania w reklamie Biedronki sugeruje jego udział w tym filmie. Zebrał ponoć trochę niechcianych gratulacji tej współpracy. Co prawda podobno tutaj akurat jednak zaangażowany zamiast AI był człowiek.
Ale wracając do pytania postawionego w tym tekście już klika razy – czy to coś zmienia?
Dzięki za przeczytanie!