Prelegent, którego nie usłyszałem

Prelegent, którego nie usłyszałem

Trochę odkładałem ten wpis, nie tylko z powodu przeprowadzki. To nie wpis o prawie – chyba, że prawach człowieka. I nie jest na wesoło. Jeśli to Cię nie zniechęca – zapraszam. 

Chciałbym Ci opowiedzieć o prelekcji podczas konferencji „(w) prawie równi”. Wspominałem o niej wcześniej tutaj, nawet miałem okazję mówić o niej w radio. Krótko – podsumowywała naszą kampanię na rzecz sytuacji osób niepełnosprawnych w powiecie wejherowskim. Miałem przyjemność prowadzić tę konferencję, a jeden prelegent zwłaszcza zapadł mi w pamięć.

O czym wysłuchałem?

O niczym. Prelegent nie powiedział ani słowa. Pani była głuchoniema i tylko na nas „machała”, a siedzący pośród nas tłumacz z mikrofonem mówił za nią. Już sama taka „struktura” robiła wrażenie.

A jeszcze większe – treść.

Nie będę przytaczać nazwiska, może sobie tego nie życzy – po prostu wskazała kilka sytuacji, w których osoby niesłyszące mają trudniej. Sytuacji, które dla nas wydają się przebanalne. I właśnie to zrobiło na mnie największe wrażenie.

Jakich?

A choćby przemieszczenie się po mieście. Przecież nie zamówią taksówki przez telefon! O uberze w mniejszych miejscowościach też można zapomnieć. A nie ma opcji ogarnięcia auta smsem. Pani wspominała, że musi wysyłać sms do mamy z prośbą o zamówienie i swoją lokalizacją, aby mama zadzwoniła i zamówiła.

Albo weźmy choćby ogarnięcie szkolenia – jak? Przecież nikt nie tłumaczy co i jak. Te osoby nawet chcą się uczyć, ale nie mają możliwości. Wspomniano przykład, jak w ramach wychodzenia z bezrobocia PUP ogarnął szkolenie i nie było tłumacza.

Sam zresztą miałem okazję czytać protokół rozprawy, w której sędzia porozumiewał się bez tłumacza.

Inne miejsca

To nie wszystko – a zgłoszenie przestępstwa na Policji? Umówmy się, że te formularze – nie tylko zresztą tam – nie są jasne bez słownego wyjaśnienia. Którego tutaj brakuje. Policjanci piszą na kartkach, ale osoby głuche nie są przyzwyczajone do gramatyki, do trudnych słów… a niektórzy z nas w takich sytuacjach niestety nie kryją zniecierpliwienia.

Zawołać pogotowia też się w razie nieszczęścia nie da. Szkoda, że nie ma choćby opcji sms. Co prawda powstaje już aplikacja to ułatwiająca, mam ją wspierać prawnie, ale mówimy o tym konkretnym momencie. Jest słabo. Rejestracja do lekarza też odbywa się zwykle telefonicznie i to takie osoby wyklucza.

Na koniec krótka opowieść. Osoba głuchoniema była u dentysty, gdzie zatruto jej ząb. Znasz to. Ale – ona NIE USŁYSZAŁA, że konieczna jest kolejna wizyta i chodziła z zatrutym zębem przez 2 lata. Otworzono go przy innej okazji. Wolę nie myśleć, jak wyglądał. A wystarczyłaby kartka.

To jedno wystąpienie przestawiło mi w głowie.

Może i to co spróbowałem z niego przekazać wyżej się komuś przyda. Byłoby dobrze. Kartka i cierpliwość nikogo nie skaleczyły.