Polskie kompleksy

Polskie kompleksy

Sierpień – przeczuwam wybuch narodowej dumy, że dzięki sfilmowaniu losów Dywizjonu 303 mówią o Polsce „zagranico”. Tak było przecież za każdym razem wcześniej – tylko nie wiadomo, czy oczy zachodzą nam łzami, czy szczypią od cebuli.

Ale była duma, jak na jedną z rocznic czerwcowych częściowo wolnych wyborów zamiast logo Google pojawił się okolicznościowy obrazek. Mało kto wiedział, że taki wyświetlał się tylko w Polsce. Tak jak z tym utworem

nasza duma z nagrywania przez światowe gwiazdy z Polakami powinna stopnieć – ta wersja też była tylko polską (“w śwat” wyszła wersja z Davidem Pirner). Swoją drogą z Sharon kiedyś robiłem wywiad, tu o tym mówię.

Teraz tak będzie z obydwoma filmami (tak, bo wchodzą dwa naraz – polski i imperialistyczny) o Dywizjonie 303. I choć żyjemy w kraju, gdzie ustawą nie można chyba już znieść tylko lodówki z piątego piętra – jest ciężko to znosić. Stawia to Polskę w pozycji domagającego się uwagi młodszego nieszkodliwego rodzeństwa i mam poczucie, że inne kraje nie biorą sobie tak irytujących wzorów. No ale Polacy idą ramię w ramię tylko, gdy z naprzeciwka strzelają.

A może tym razem nie nakręcajmy się wariacko, że niby gdzieś nas dostrzeżono? Okej, sukcesy dywizjonu są bezapelacyjne – choć można by zauważyć np. późniejszą kontrowersyjną działalność Pana Zumbacha („Dostaniesz kilkudziesięciu bandytów z całego świata, chwycisz ich za mordy i będziesz palił oporne wioski”).

Ale to nie tak, że jak bez nas jest ich iPad, to nasz naród uPad. Nie domagajmy się uwagi zagranicy i nie podniecajmy każdym jej przejawem. Bierz przykład z lotników i wysadź te szufladki z hukiem.

Jeśli się zgadzasz – podziel się wpisem z kim trzeba.

Dzięki, że mnie odwiedziłeś 🙂
prawo2